Jak ważny jest backup? Nie tylko ten zdjęć z aparatu

Aktualizacja: mar 11

Chociaż moje dane zawsze były bezpieczne, to chciałbym się podzielić kilkoma swoimi przemyśleniami.

Terraformowanie Marsa. Źródło: SpaceX.

Od razu napiszę, że nie jest to wpis czysto o fotografii, a w zasadzie fotografia to tylko mały przykład tego coś chce tutaj przekazać. Jest to wpis odnoszący się bardzo szeroko do moich zainteresowań i łączący wiele tematów. Disclaimer numer #1 w niektórych dziedzinach nie uznaję się za eksperta ale postaram się przytoczyć rzetelne źródła naukowe, lub definicje. W zeszłym roku zrealizowałem swój największy projekt fotograficzny. Wyjazd na całkowite zaćmienie Słońca do Chile, 2 lipca 2019. Cały ten wyjazd był na tyle dużym przedsięwzięciem dla mnie, że nie mogłem sobie pozostawić miejsca na błąd. Dlatego też cały wyjazd był z góry bardzo dobrze przemyślamy, poparty analizą statystyk, możliwości i planów B. Nie zagłębiając się w analizę pogody, miejsca które miałem dostępne gwarantowały odpowiednio 90% i 60% pewność czystego nieba, dlatego też tak bardzo chciałem jechać. Skracając parametry techniczne mojego sprzętu, stworzyłem 2 niezależne zestawy które pozwoliły mi uzyskać przynajmniej 2 krotną redundancję uzyskanych zdjęć. Najsłabszym punktem tego były pojedyncze sloty na karty pamięci w moich aparatach(ale były dwa prawie takie same zestawy). Całość dodatkowo była uzupełniona 3 aparatem który robił zdjęcia szerokiego kąta i 3 kamerkami nagrywającymi ogół całego zjawiska. Celem było przecież przywiezienie zdjęć, więc lecąc pół świata by zrobić jedno zdjęcie nie mogłem sobie pozwolić na zawalenie sprawy w formie backupu. Kolejnym powiedzmy, wąskim grałem była doba po zaćmieniu którą nadal spędziłem w górach a wszystkie karty pamięci były dalej nie zbackupowane (powiedzmy że to wymóg tego gdzie robiłem zdjęcia i to że nie byłem wstanie wnieść już tam komputera. Ale kiedy tylko dostałem się do miejsca gdzie taki backup mogłem wykonać to odrazu karty zgrałem na dwa oddzielne dyski. A najważniejsze Rawy wylądowały w chmurze. Później dyski te trafiły do dwóch plecaków( jeden do mojego, drugi do plecaka Wojtka który był ze mną). Swoją drogą zestawy aparatów które były w tych plecakach rozdysponowałem tak że nawet utrata jednego plecaka pozwoliła by na zrobienie kluczowego materiału. Karty pamięci trafiły za to do sakiewki którą nosiłem poza bielizną najbliżej ciała(trochę takie rozwiązanie w przypadku gdyby ktoś nas napadł).. raczej nie kazałby mi się rozbierać. Druga sprawa przypuśćmy awaryjne lądowanie samolotu(chociaż to chyba najmniej prawdopodobne zagrożenie). Dla ratowania zdrowia i życia musiałbym zostawić cały bagaż podręczny, pyzatym dyski z talerzami i tak raczej nie przetrwały by ognia czy piany gaśniczej. Karty pamięci za to były tak blisko mnie że nie musiałem o nich pamiętać a uratowałbym je przy okazji ratując siebie, dodatkowo same w sobie są wodoodporne. To tylko przykład tego jak ważne jest dbanie o materiały ważne. Na co dzień każdy kluczowy materiał trzymam na dwóch identycznych kopiach dysków. To w sumie tyle w temacie. Ponieważ nie chce się tu rozwodzić nad technikami backupów. Teraz chciałbym przejść do tematu trochę ideologicznego, ale bardzo ważnego z punktu widzenia całej cywilizacji i tego co staram się zaznaczać interesując się kosmosem czy publikując swoje kosmiczne zdjęcia. Jak duży backup ma ludzka cywilizacja? Otóż patrząc z perspektywy kosmicznej w zasadzie zerowy. Najdalszym miejscem na którym żyją ludzie jest obecnie Międzynarodowa Stacja Kosmiczna(ISS, nie mylić z ISIS :) ), krążąca około 400km nad powierzchnią Ziemi na niskiej orbicie okołoziemskiej. Niestety stacja ta nie jest w 100% samowystarczalna co oznacza że 6 ludzi która żyje w systemie zmianowym na jej pokładzie musi ciągle otrzymywać za pomocą misji transportowych nowe zapasy. Druga sprawa, że każda taka misja pozwala na delikatne podniesienie orbity ISS, która sukcesywnie się obniża z powodu tarcia aerodynamicznego. Tak tarcie aerodynamiczne występuje na LEO (Low Earth Orbit-niska orbita okołoziemska) http://www.ist.edu.pk/downloads/jst/previous-issues/july-2018/12.-aerodynamic-drag-computation-of-lower-earth-orbit-(leo)-satellites.pdf . Z góry można tak więc założyć, że ISS nie jest żadnego rodzaju backupem dla całej ludzkiej cywilizacji. Cała ludzkość skupiona jest na jednym dużym statku kosmicznym nazywanym Ziemią. O ile wydaje się on na tyle duży, że w zasadzie jednostki nie obchodzą się tym co nam grozi to myślę że warto o tym uświadamiać. Szczególnie mam to na myśli w przypadku zagrożeń obejmujących całą planetę. Tak więc jakie inne zagrożenia mogły by zmieść naszą cywilizację i w zasadzie wyzerować życie które znamy, a przynajmniej jego standard. Patrząc na zagrożenia wewnętrze(takie które wynikają bezpośrednio z tego że etapami po tej planecie) to myślę że na pierwszym miejscu są sami ludzie. Zanieczyszczenie planety, zawahania ekosystemów które pozwalają nas wyżywić, wojna nuklearna, czy tak jak w tej chwili epidemia lub pandemia(nie będę się rozwodził nad tym czy to co obserwujemy już w przypadku Sars CoV 2 to już pandemia, ponieważ nie mi to oceniać, ale chętni mogą zajrzeć do klasyfikacji WHO https://www.who.int/csr/disease/swineflu/phase/en/ opisane na przykładzie pandemii świńskiej grypy w 2009). Z powodu panującego obecnie wirusa SARS-CoV-2 na pewno nie umrzemy wszyscy. Są jednak jego daleko idące skutki które przy obecnej złożoności systemu w którym żyjemy mogą zaprowadzić bardzo daleko idące skutki społeczno-ekonomiczne. Wystarczy spojrzeć na to jakie spowolnienie gospodarcze może nastąpić w przypadku walki z takim wirusem jak obecnie. I spustoszenie to będzie wywołanie nie tyle co samą śmiertelnością wirusa szacowaną na około 3%, ale modelem według jakiego ten wirus się rozprzestrzenia, dający RO Liczba ta nazywana jest „R0” (reproductive number) na poziomie 2-4. Oznacza to że każda nowa osoba zaraża od 2 do 4 nowych osób. Wytrącenie z równowagi aktualnego systemu wydaje się być niesamowicie łatwe a utracenie ciągłości zaopatrzenia w ważne do powstrzymania epidemii zasoby jeszcze trudniejsze, proszę spojrzeć na możliwości zaopatrzenia już nawet nie siebie, a szpitali, w popularne ostatnio maseczki.

Nie będę się nad tym dłużej rozwodził ponieważ jest mnóstwo innych artykułów wartych przeczytania w aktualnej sytuacji, związanej z koronawirusem. Sam, bardzo polecam przetłumaczony przez Adama Jesionkiewicza artykuł https://medium.com/@jesion/dlaczego-powinniśmy-się-przejmować-często-zadawane-pytania-i-odpowiedzi-dotyczące-covid-19-2d30e25cfe2e , który według mnie porusza temat bardzo głęboko i trafnie i sam bardzo dobrze się z nim zgadzam. Na koronawirusa musimy patrzeć nie jako absolutnie śmiertelne zagrożenie, ale przede wszystkim na bardzo obciążający nasz aktualny porządek życia, czynnik. Dla podparcia jednak głównego tematu, który chciałbym tu poruszyć to przykład tego, że istnieje na świecie chyba coś dużo bardziej niebezpiecznego dla ludzkości niż nawet zmasowany atak nuklearny. To atak chemiczny toksyną botulinową gdzie jeden kilogram poprzez inhalację uśmierca miliard ludzi. https://pl.wikipedia.org/wiki/Jad_kiełbasiany Patrząc na zagrożenia wynikające z zewnątrz naszej planety to przede wszystkim zagrożenia dwa zagrożenia kosmiczne. Pierwszym z nich jest kolizja z asteroidą lub kometą, gdzie już kilkunastokilometrowe ciało niebieskie uderzające w ziemię z prędkością wielu tysięcy kilometrów na godzinę, niszczy całe ziemskie życie. A wiemy że takie kolizje się już w przeszłości zdarzały. Kolejnym zagrożeniem są rozbłyski gamma, rozbłyski tanie powstają między innymi przy wybuchach supernowych czy kolizjach gwiazd. Taki rozbłysk którego możliwości przewidzenia mamy jeszcze bardzo ograniczone mogą wręcz wysterylizować życie na naszej planecie. Trzecim zagrożeniem leżącym jak narazie mocno w sferze science fiction jest konfrontacja z dużo bardziej zaawansowaną cywilizacją. Co ciekawe konfrontacja taka może być dla nas zabójcza nawet jeśli była by przyjaźnie nastawiona, ponieważ zagrożeniem może być inna struktura biologiczna na którą nawet możemy nie mieć pomysłu jak jej przeciwdziałać. Ten ostatni wniosek jest jednak naprawdę nadmuchany i w tym postrzeganiu nawet uczynienie ludzkości cywilizacją multiplanetarną (w naszym układzie słonecznym) było by niewystarczającą redundancją. To według mnie podstawowe zagrożenia które sprawiają, że wobec globalnych katastrof ludzkość mimo swojego pozornego zaawansowania jest jeszcze daleka od możliwości przetrwania miliardów lat. Co zatem chciałbym przez to powiedzieć?

Przede wszystkim chciałbym zwrócić uwagę Ciebie jako czytelnika, że szeroko pojęta eksploracja kosmosu jest absolutnie kluczowa dla przetrwania naszej cywilizacji. Wszelkie wysiłki prowadzone w celu rozwijania technologii kosmicznych i poszerzania wiedzy o wszechświecie są według mnie jak najbardziej potrzebne. Osobiście jestem wielkim fanem Elona Muska i jego koncepcji kolonizacji Marsa. Kolonizacja taka pozwoliłaby chociaż częściowo uniezależnić ludzkość od zagrożeń w skali planetarnej i pozwoliła by na ocalenie dziedzictwa wypracowanego przez lata ewolucji. Jest to też poniekąd powód przez który chce pokazywać kosmos na swoich zdjęciach i poprzez to zainteresować Was tym co nad naszymi głowami i że to właśnie tam znajduje się ludzka przyszłość.


Ja, wpatrujący się we wstęgę Drogi Mlecznej, naszej galaktyki złożonej z ponad 100 000 000 gwiazd, takich jak Słońce.

Filozoficznie, ale mam nadzieję że z wartością. Liczę na konstruktywne komentarze i wywiązanie się mądrej dyskusji. Michał

0 wyświetlenia
logo czarne.png
  • Black Facebook Icon
  • Black Instagram Icon

© 2018 Michał Ostaszewski